Jak jeść, żeby się nie objeść – czyli zdrowa wigilia

Polska tradycja nakazuje nam suto zastawiać wigilijny stół oraz kosztować każdego z dwunastu dań, zwykle niestety bardzo kalorycznych. Nic dziwnego, że Boże Narodzenie kojarzy nam się z wieloma rzeczami, ale z pewnością nie z dietą. Czy można zasiąść do świątecznej kolacji bez obaw o swoją figurę?

Lepiej przed wigilią nie pościć!

Zgodnie ze zwyczajem przed wigilijną kolacją należy cały dzień pościć. Dla niektórych z nas powodem tej ścisłej diety jest również chęć opróżnienia żołądka, by zrobić miejsce na obfite świąteczne dania. Z punktu widzenia dietetyka takie postępowanie z kilku powodów nie jest właściwe.

Po całodziennej głodówce rzucamy się na jedzenie, usiłując nadrobić zaległości, co jak łatwo się domyślić, kończy się spożyciem zbyt dużej ilości pokarmu. Jedząc łapczywie, niedokładnie rozdrabniamy pokarm, a duże kęsy trudniej strawić, jak też połykamy powietrze – efekt: wzdęcia, uczucie przepełnienia, mdłości itd.

Tak duży posiłek po dłuższym poście powoduje też gwałtowne skoki stężenia glukozy we krwi oraz intensywną produkcję insuliny, w rezultacie czego ogarnia nas zmęczenie i senność. Tego wszystkiego możemy uniknąć, zjadając 3 lub 4 małe posiłki przed wigilijną kolacją. Będziemy w stanie utrzymać apetyt na wodzy.

Wigilia w lżejszej wersji

Niestety wśród wigilijnego menu dość trudno znaleźć lekkostrawne potrawy. Jednym z wyjątków jest postny barszcz czerwony na wywarze z warzyw i grzybów. Zdrowy jest też kompot z suszu, będący skoncentrowaną dawką błonnika, który reguluje procesy trawienia.

Istnieją sposoby na „odchudzenie” świątecznych potraw i uczynienie ich przyjaźniejszymi dla naszego układu trawiennego. Na przykład ryby, bez których trudno wyobrazić sobie wigilię, zamiast usmażyć, możemy upiec w folii lub na ruszcie.

To samo dotyczy innych potraw. Podsmażane pierogi z grzybami są niewątpliwie bardziej smaczne, ale zdrowsze będą w wersji zapiekanej w piekarniku. Możemy ponadto zwiększyć liczbę warzyw w świątecznym menu, do smażenia zamiast zwykłego, użyć na przykład oleju kokosowego, a białe bułki zastąpić pełnoziarnistym pieczywem.

Najpierw tłusto, potem chudo

Tradycyjna kolejność serwowania wigilijnych potraw nie jest przypadkowa. Zgodnie ze staropolskim zwyczajem, na stole jako pierwszy pojawia się barszcz z uszkami albo zupa grzybowa na pobudzenie apetytu. W następnej kolejności podajemy ryby a późnej dnia z kapusty, grochu i grzybów, które są na tyle sycące, że nie czujemy aż takiej potrzeby dalszego objadania się. Na sam koniec świątecznej uczty zostają najbardziej dietetyczne potrawy, by nie obciążać, i tak już przeładowanego, żołądka.

Zwyczaj nakazujący kosztowania wszystkich potraw również ma sens. Jeśli przygotujemy odpowiednio urozmaicone menu, do naszego żołądka trafią produkty bogate w białko, błonnik, z dodatkiem węglowodanów i tłuszczy.

Najważniejszym jest to, by nie spieszyć się przy jedzeniu. Najlepiej po spróbowaniu każdej potrawy robić sobie przerwy. Tylko na tym zyskamy, przecież wigilijna kolacja to także czas na rozmowy i zabawy z rodziną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *